Znajdujesz się na stronie internetowej akcji edukacyjnej "Moje konsumenckie ABC" przeznaczonej dla dzieci i młodzieży. Każdy kto kupuje, zamawia, korzysta z usług - jest konsumentem - bez względu na wiek. Także ty. Konsument ma swoje prawa. Znasz je? Jeśli niedokładnie, poczytaj o nich na tej stronie. Baw się i szukaj informacji.
Tajemnice ukryte w sklepie

Piotruś nie bardzo chciał pójść do przedszkola. Kręcił się po domu i wypytywał zniecierpliwiony:
- Gdyby bolał mnie brzuch, mógłbym zostać w domu?
- Nie martw się, na ból żołądka mamy skuteczne kropelki, a na ból głowy - białe tabletki - tata odpowiedział mu bardzo poważnie. Już uśmiechnięty dodał: - Trudniej jest poradzić sobie z wysoką temperaturą. Jak dziecko ma wysoką temperaturę, to zostaje w domu i wzywamy lekarza. A Ciebie co jutro będzie bolało? - zapytał Piotrka.
- Oj, żołądek, głowa i..... temperatura - odpowiedział sześciolatek bardzo zamyślony.

Promocje w sklepie

 

- No dobrze Piotrusiu, a teraz powiedz, jaki masz kłopot. Może go wspólnie rozwiążemy? - tata uśmiechał się do syna tak zachęcająco, że ten mu opowiedział o swoim problemie.
Pani w przedszkolu zapowiedziała, że jutro dzieci będą opowiadały o tym, co robią ich mamy. Wojtek natychmiast się ucieszył. Jego mama jest weterynarzem i leczy chore konie. Zapowiedział, że przyniesie zdjęcie źrebaka, któremu mama pomogła się urodzić. Magda opowie o swojej mamie - lekarzu. A Krysia o tym, jak jej mama uczy starsze dzieci w gimnazjum. Dzieci w grupie wszystkie równocześnie krzyczały, czym zajmują się ich mamy. Aż pani je uciszała. Im głośniej dzieci krzyczały, tym Piotrkowi było bardziej smutno. Co on powie? Jak klasie wytłumaczy, czym zajmuje się jego mama?
- Tato, jak ja mam im wytłumaczyć, jak sam nic nie rozumiem. Wiem tylko, że jak mama rysuje, to nie zwierzęta, ani domy, ani las, tylko półki w wielkich sklepach! A jak pisze książkę, to nie ma tam żadnych dialogów! - Piotruś usiadł na kolanach taty i prawie się rozpłakał.
Tata pomyślał chwilę i zawołał: - Jedziemy na wyprawę do sklepu poszukać śladów pracy Twojej Mamy!
Mama Piotrusia była wykładowcą na uniwersytecie oraz doradcą w wielkich sklepach. Tata Piotrka wymyślił, że pokaże mu, jak inni korzystają z wiedzy jego mamy. To najlepszy sposób, by chłopczyk zrozumiał znaczenie słów, na zrozumienia których jest jeszcze zbyt mały: marketing czy techniki sprzedażowe: - Mama to taki czarodziej, który sprawia, że ludzie kupują pewne rzeczy.

 

Pojechali do wielkiego supermarketu:
- Piotrusiu - tłumaczył tata - Ty widzisz w sklepie sprzedawców oraz kasjerów. Ale po to, by wymyślić jak działa taki sklep, jak zachęcić ludzi do kupowania, pracuje znacznie więcej osób. Wielu z nich słucha twojej mamy. A ona wie to wszystko, bo przeczytała wiele książek i słucha innych mądrych ludzi.
Tata obiecał, że zdradzi Piotrkowi kilka tajemnic. Podeszli do wielkiego regału. Na ośmiu półkach, jedna po drugiej, stały kilkogramowe woreczki z cukrem: - Kupmy kilogram cukru - zaproponował tata. Piotrek wyciągnął przed siebie rękę i wziął najbliższe opakowanie.
- Piotrusiu, popatrz. Jeśli kupujemy towar, nad którym w ogóle się nie zastanawiamy, to sięgamy po ten, który jest na wysokości naszej ręki. A czy pamiętasz, co najpierw zauważyłeś, gdy podchodziłeś do regału?
- Ten brązowy cukier - wskazał chłopiec.
- Tak. Te opakowania są na wysokości twojego wzroku. Ja zaś najpierw zauważyłem tamto pudełko - Piotrek musiał bardzo wysoko podnieść głowę i odsunąć się od półki kilka kroków do tyłu, by zobaczyć to, co jego tata zauważył od razu. Tata ma 192 cm wzrostu, a Piotrek 126 cm.
- Każdy zauważa na półce najpierw te towary, które są na wysokości naszych oczu.I to jest bardzo ważne miejsce dla producentów. Każdy chce, by jego towar znajdował się na wysokości oczu klienta.
- Ale śmiesznie! - pomyślał Piotrek i zawołał: - To biegniemy do zabawek.

 

Po chwili zwolnił tempo. - Dlaczego zacząłeś iść wolniej? - dopytywał się tata.
- Tak? Nie zauważyłem, jakoś idę w rytm muzyki.
- No właśnie. Posłuchaj: to jest taka spokojna, spacerowa melodia, miła dla ucha. A nie szybki marsz wojskowy.
Piotrek chwilę podumał i zawołał zadowolony: - Mama uczy, by muzyka w megafonach była spokojna, by ludzie się nie spieszyli, by mieli więcej ochoty na oglądanie towarów i na zakupy!
Zatrzymali się przy regałach z zabawkami. Na wysokości głowy Piotrusia i innych dzieci było kolorowo i rozmaicie. Poukładano tam wiele zabawek. Tata mógł patrzeć tylko na pozamykane kartony.
Piotrek rozglądał się rozbawiony: - O, a tam panie czymś częstują - i natychmiast popędził. Zza rogu z regałami wyjrzała dziwna postać: ktoś przebrany za zielonego jeża. I jeszcze jeden gdzieś w oddali. Tata zaproponował rozwiązanie zagadki: skąd te jeże? Ale nie będą pytali przebierańców. Sami zgadną.
Chodzili, chodzili między półkami, aż Piotrek zawołał: - Jest, jest jeż. To płyn do mycia naczyń. - I już chował do koszyka.
- Teraz będę pamiętał i namówię mamę, by zawsze myła naczynia jeżykiem. - zawołał. I zapytał: - Czy mama też uczy, jak najłatwiej zapamiętać nazwę produktu?

 

Tata mu powiedział, że każdy produkt z nazwą i w określonym opakowaniu nazywa się fachowo "marką". Towary - "marki" są reklamowane w telewizji, w radiu, na ulicach. Ale istnieją też sposoby na to, by łatwiej zauważyć je w sklepach. Stąd wielkie rysunki, napisy, przebierańcy czy hostessy - panie częstujące w sklepach.
Podeszli do kasy, stanęli w krótkiej kolejce. Piotrek wiercił się i kręcił dookoła koszyka. Zerkał na batoniki, na cukierki i na gazety wyłożone tuż przy kasach. Im dłużej stali, tym większą miał ochotę na batona i gazetę o samochodach. Tata pozwolił mu je kupić.
- Zobacz, te półeczki są malutkie, na drobne towary tak, by klienci, stojąc przy kasie, kupili je tuż przed wyjściem ze sklepu. Są tu same drobne przedmioty: słodycze, lekarstwa, gazety. Takie małe przypomnienia sklepu: a może to jeszcze państwu się przyda?
Piotrek wracał do domu uśmiechnięty. Już wiedział, jak opowiedzieć grupie, co robi jego mama. Uczy sklepowych tajemnic.

 
Copyright © 2006-2010 UOKiK