Znajdujesz się na stronie internetowej akcji edukacyjnej "Moje konsumenckie ABC" przeznaczonej dla dzieci i młodzieży. Każdy kto kupuje, zamawia, korzysta z usług - jest konsumentem - bez względu na wiek. Także ty. Konsument ma swoje prawa. Znasz je? Jeśli niedokładnie, poczytaj o nich na tej stronie. Baw się i szukaj informacji.
Zakupy pod lupą

Na podwórku wybuchła straszna awantura. Pokłócili się sąsiedzi z parteru - panowie Krzysztof i Maciej. Często przesiadywali na ławce i godzinami grali w szachy. Teraz się kłócili. Dawno nie było takiego hałasu. Pan Krzysztof wołał basem, że pan Maciej to kłamczuch. Pan Maciej trochę piskliwym głosem odkrzykiwał:
- Jak tak można?! Jak tak można wszystko przekręcać?

 

Uważne kupowanieA potem odwrotnie: pan Krzysztof krzyczał, że sąsiad wszystko pomylił. A pan Maciej, że Krzysztof to kłamczuch.
Wszystkie małe dzieci przestały bawić się w piaskownicy, a większe dziewczynki przestały grać w gumę. Nawet gołębie pochowały się pod daszkiem. Panowie przekrzykiwali się tak długo, aż przyszedł dozorca. Powiedział, że to wstyd, by dorośli tak się zachowywali przy dzieciach. I poprosił, by mu wszystko spokojnie opowiedzieli. Nie było to łatwe, bo obaj panowie inaczej zapamiętali, który z nich i kiedy ma przynosić szachy. Wciąż się mylili: albo obaj przynosili grę, albo żaden. Tak było i tym razem: żaden nie przyniósł i żaden nie chciał pójść do domu po grę.
Starsze dziewczynki najpierw słuchały zaciekawione krzykami, potem wzruszyły ramionami:
- Śmieszni ci dorośli, nie mogą zapamiętać, jak się umówili - śmiała się Krysia.

 

Małgosia i Krysia umówiły się między sobą i zapamiętały, kiedy przypada ich dzień spaceru z pieskiem. Sąsiedzi, by już nigdy się nie mylić, zapisali na kartce, że w poniedziałki, środy i w piątki szachy przynosi pan Krzysztof, a w pozostałe dni - pan Maciej. I dziewczynki, i panowie zawarli umowy. Uzgodnili coś między sobą. Podobnie dzieje się w sklepie czy w kiosku albo na straganie na bazarku. Kiedy kupujemy, też zawieramy umowy - my prosimy o jakąś rzecz lub o jedzenie, a sprzedawca nam podaje i my za to płacimy. To też jest umowa.
Ale nie zawsze jest to takie proste i oczywiste. Niekiedy źle wybierzemy towar: kupimy stary chleb albo cukier wysypie się nam z dziurawego opakowania. Żeby zdarzało się nam to jak najrzadziej, warto pamiętać o kilku sposobach na bezpieczne i przyjemne kupowanie.

 

Jeśli kupujemy artykuły spożywcze, popatrzmy, do kiedy można je jeść, tak by były smaczne i zdrowe. Na każdym opakowaniu poszukajmy takiej daty. Popatrzmy też uważnie na nazwę produktu. Nie bierzmy masła czy soku, patrząc tylko na zdjęcie lub obrazek namalowany na opakowaniu. Krowa może być namalowana na maśle, ale też i na margarynie. Góry ze źródełkiem mogą być narysowane na nalepce wody mineralnej i wody nie zawierającej minerałów. Pomarańcza może być narysowana na opakowaniu soku lub rozcieńczonego napoju o smaku pomarańczowym. Jeśli nie przeczytamy uważnie informacji na opakowaniu, możemy kupić sok, a przecież przyszliśmy do sklepu po napój! Albo odwrotnie.

 

Jeśli sięgamy po jogurt, mleko, twarożek i wydaje się nam, że opakowanie jakby spuchło, jest większe, szersze niż zwykle lub inne niż pozostałe - nie kupujmy go. Może być przeterminowane (czyli już upłynęła data, do której mogliśmy je bezpiecznie jeść). Pokażmy je dorosłym.
Nie kupujmy też produktów w porwanych opakowaniach, poowijanych w dodatkowe papierki czy plastikowe woreczki.
Umowa między nami a sprzedawcą jest prosta. My płacimy naszymi pieniędzmi, a za to dostajemy dobrą, bezpieczną rzecz. I nikt nie oszukuje.

 
Copyright © 2006-2012 UOKiK