|
Piotrek trzymał za rękę młodszego brata Romka i śmiał się głośno. A mały szedł ze spuszczoną głową i pochmurnym spojrzeniem. Gdyby nie to, że mocno, mocno zagryzł wargi, to pewnie by się popłakał. - No dobrze brzdącu, coś wymyślimy - starszy, piętnastoletni brat poklepał sześciolatka po plecach. Powoli przestawał się śmiać, a jego twarz nabierała podobnego skupienia jak buzia Romka. Zmarszczył czoło, zagryzł wargi. Zaczął głęboko się nad czymś zastanawiać.
A wszystko zaczęło się wcześnie rano, gdy Romek przyniósł bratu "narysowany" list do Świętego Mikołaja. Już trzeci raz Mały rysował swoje marzenie. Umawiał się z bratem, że ten schowa rysunek do koperty, zaadresuje ją do Laponii i wyśle do Świętego Mikołaja. Ten zwyczaj wprowadził Piotrek. Jeszcze kilka lat temu to on rysował podobne liściki i oddawał mamie, pomocnikowi Mikołaja. Ale teraz zaczynał być zły. Trochę na siebie, że gdy zobaczył rysunek i porozmawiał z Małym, wybuchnął śmiechem. Ale najbardziej złościli go ci dorośli, którzy wymyślili tak kolorową reklamę. Od wielu dni w telewizji kilka razy dziennie zaczarowany samolot - kaczor lata po wszystkich zakamarkach mieszkania, przede wszystkim kuchni i łazienki. Zagląda we wszystkie kąty. Jest szybki, uśmiechnięty, kolorowy i pięknie śpiewa. Piotrkowi nawet podobała się ta reklama nowego płynu do czyszczenia podłogi z nakrętką w kształcie kaczego dzioba. Ale dzisiaj rano zaniemówił, gdy zobaczył marzenie swojego małego brata: Romek poprosił Świętego Mikołaja o.... nowy płyn do mycia podłogi. Romek myśli, że to zabawka.
Po powrocie ze szkoły Piotrek poprosił tatę, by sprawdził, czy w jego liście nie ma błędów ortograficznych. Tata czytał i miał coraz bardziej zdziwioną minę, zachmurzone czoło i coraz mocniej zaciskał wargi. Piotrek napisał: "Szanowni Państwo, od trzech lat jestem pomocnikiem Świętego Mikołaja. Proszę młodszego brata, by narysował taki prezent, jaki chciałby dostać pod choinkę. Bardzo mi się spodobała taka rola pomocnika Świętego Mikołaja. Wydawało mi się, że to takie fajne: brat wierzy w Mikołaja, a ja wymyśliłem sprytny sposób, by spełnić jego marzenia". Następnie Piotrek opowiedział w liście, że Mały nie rozumie reklamy i o tym, że dorośli ze swoim pomysłem na zainteresowanie kupujących nowym płynem do czyszczenia podłóg wkradli się w zaczarowany świat bajek Romka. Na końcu Piotrek napisał kilka zdań. "Nie wiem, jak spełnić marzenie Romka. Nie mogę mu przecież opowiedzieć, jak naprawdę wygląda jego wymarzona zabawka. Nie wiem też, jak długo mój mały brat będzie jeszcze wierzył w te listy wysyłane do Laponii. Ale proszę, jak wymyślacie reklamy, to nie sprawiajcie przykrości mojemu bratu. Pamiętajcie o tym, że dzieci wierzą w Mikołaja, Piotrusia Pana i zaczarowany świat zabawek. I nie psujcie tego". Tata popatrzył na swojego syna: - Podaj mi długopis - powiedział po chwili. - Zrobiłem błędy? - zapytał Piotrek zdziwiony. Tata uśmiechnął się. Pogłaskał starszego syna po głowie i też podpisał się pod listem. Świat reklam jest kolorowy, piękny, uśmiechnięty. Animowane zwierzęta rozmawiają z ludźmi. Dzieci objadają się słodyczami, a mimo to są szczupłe. Przedmioty (na przykład puszki z warzywami lub baterie) mają ręce, nogi i głowy. I wszystkie postacie umieją pięknie śpiewać. Ten bajkowy świat jest stworzony po to, by zwrócić naszą uwagę. Ma nas zaczarować. Spowodować, że pójdziemy do sklepu i kupimy właśnie tę rzecz, czy urządzenie. Reklamy pokazują świat zaczarowany: dzieci opychające się słodyczami są zawsze uśmiechnięte i szczupłe. A koleżanka z klasy, która zjada tabliczkę czekolady dziennie, jest otyła. A ty, gdybyś zjadł tyle czekolady na raz, miałbyś kłopoty z żołądkiem. Więc zanim coś kupisz, zobacz rzecz taką, jaka jest w rzeczywistości, a nie w bajce. |